Smaczny.precel.info
Zdobądź linki w treści do swojej strony
Szukaj
Nawigacja
Logowanie
18 |
8 |
28 |
Kategorie artykułów
Fenomen randek internetowych
Sceptycy internetowych randek uważają je za stratę cennego czasu, podważając skuteczność internetu w kwestiach emocjonalnych. Zwolennicy wskazują liczne przykłady udanych par, których nie byłoby bez internetowych serwisów randkowych.
- Monika odezwała się pierwsza, odpowiadając na mój anons i proponując korespondencję w ramach wewnętrznej poczty serwisu. I tak zaczęło się nasze internetowe flirtowanie. Najpierw poprzez e-mail, potem przez gg, aż w końcu zaczęliśmy do siebie dzwonić. Fajnie nam się rozmawiało i w końcu postanowiliśmy się spotkać - mówi Kuba, jadąc pociągiem relacji Poznań-Warszawa ze spotkania ze swoją sympatią "z internetu". Są parą od czterech miesięcy, a poznali się na jednym z randkowych portali. Kuba i Monika dalecy są od zapracowanych bohaterów Samotności w sieci, nie pasują też do stereotypowej opinii na temat osób szukających swojej sympatii poprzez internet, pokutującej jeszcze kilka lat temu. On jest wysokim brunetem i pracuje jako DJ, ona - stylistką fryzjerstwa - mogłaby spokojnie konkurować z niejedną modelką. Do niedawna samotni, publikujący swoje ogłoszenia towarzyskie w internecie postrzegani byli jako zakompleksieni i chorobliwie nieśmiali nieudacznicy życiowi. Obecnie internetowe randkowanie stało się rodzajem trendu. Mówi się wręcz o prawdziwym fenomenie randek internetowych. Internetowe serwisy randkowe przeżywają prawdziwy rozkwit notując codziennie setki nowych użytkowników z których wielu publikuje wyjątkowo odważne zdjęcia - niejednokrotnie przedstawiające swój seksualny akt. Powstały nawet serwisy, których specjalnością są tego rodzaju ogłoszenia towarzyskie. Wiele z nich oprócz możliwości opublikowania anonsu pozwalają publikować inne treści takie jak galerie, opowiadania, blogi czy nawet treści multimedialne. Najbardziej popularne polskie serwisy to już właściwie społeczności, bo ilość zarejestrowanych użytkowników w niektórych przekracza 300.000 osób spośród których duża część opublikowała swoje ogłoszenia. W dobie nieco na siłę przeprowadzonej "odnowy" moralnej okazuje się, że spora liczba internautów ceni sobie erotykę i seks. 300.000 osób to przecież liczba, która stanowiłaby niemały elektorat! Większość funkcji z publikacją ogłoszenia włącznie jest darmowa, za niektóre natomiast należy uiścić stosowną, ale raczej symboliczną opłatę.
18
8
28